Business Marketer - marketing B2B od teorii do praktyki
Podcast BusinessMarketer to regularna dawka praktycznej wiedzy o nowoczesnym marketingu B2B. Autor – Łukasz Kosuniak, to wieloletni praktyk, wykładowca, konsultant, trener, autor kilkudziesięciu branżowych publikacji oraz książek „ABC Marketingu B2B, "To jest Social Selling" Więcej publikacji: https://businessmarketer.plPodcast jest skierowany do szefów firm oraz managerów marketingu i sprzedaży B2B.Tematyka podcastu: marketing B2B, Generowanie leadów, Marketing Automation, Content Marketing, Channel Marketing, Social Selling
Business Marketer - marketing B2B od teorii do praktyki
Koszty vs zyski: obalamy mity o marce w B2B
W tym odcinku kontynuuję trylogię na temat marki B2B, omawiając popularne mity dotyczące tego zagadnienia.
Omawiam powszechne, zazwyczaj nieprawdizwe przekonania o marce takie jak: marka jest zbyt droga, tylko dla dużych firm, nie warta inwestycji w trudnych czasach, niemierzalna oraz jedynie zadanie dla marketingu.
Wskazuję na rolę zarządu w budowaniu marki, znaczenie strategii oraz korzyści płynące z zarządzania marką nawet w małych firmach.
Na koniec odcinka jak zawsze odwiedza nas Paweł Jaczewski, który przedsawia nową książkę Setha Godina o myśleniu strategicznym.
Posłuchaj pierwszej części naszej trylogii o marce, w której pokazuję jak konkretnie marka pomaga w sprzedaży B2B.
Czego dowiesz się z tego odcinka:
- Dlaczego marka nie jest drogim hobby i jakie są koszty alternatywne w B2B - Różnice w budowaniu marki dla małych i dużych firm oraz znaczenie marek osobistych -
- Dlaczego nie warto odkładać budowania marki na później, nawet w niepewnych czasach
- Jakie wskaźniki mogą służyć do mierzenia efektywności marki -
- Różnice między marką a reputacją i dlaczego ważne jest, by aktywnie budować markę -
- Dlaczego zarząd powinien być zaangażowany w strategię marki i jak uniknąć powszechnych błędów
Po więcej materiałów o marketingu B2B zapraszam na mój blog: https://businessmarketer.pl
Partnerem dzisiejszej audycji jest Instytut Monitorowania Mediów, dostawca innowacyjnego panelu badawczego IMMrank do analizy medialności marek w Polsce, mierzące także wartość ich ekspozycji w formule benchmarku. IMM Rank to:Zobacz jak rośnie Twoja marka na stronie: https://immrank.com/ Możesz też bezpłatnie zgłosić markę do badania.
- Ogromna skala: Codzienny monitoring ponad 1800 tytułów prasowych, 350 stacji radiowych i TV, 420 tys. portali, forów i blogów oraz ponad 16 mln publicznych profili w mediach społecznościowych.
- Analiza 360°: Narzędzie bada widoczność marki zarówno w przestrzeni informacyjnej, jak i reklamowej. Badanie medialnej siły marek obejmuje nie tylko treść przekazów ale także obraz, video i audio, w tym foniczną warstwę ponad 300 najbardziej popularnych w Polsce podcastów.
- Precyzja: Wszystkie dane są kodowane według autorskiego modelu analitycznego IDEAS.
- Wynik: Dowiesz się, jaka jest realna wartość ekspozycji Twojej marki i jak wypadasz na tle konkurencji.
Masz pomysł na odcinek podcastu? Napisz do mnie: lukasz.kosuniak@businessmarketer.pl...
Cześć tu Łukasz Kosuniak podcast Business Marketer, nie tylko dla marketerów B2B. W każdym odcinku poznasz skuteczne sposoby pozyskiwania klientów biznesowych z wykorzystaniem nowoczesnych metod i narzędzi marketingowych. Serdecznie zapraszam.
Moi drodzy kontynuujemy naszą trylogię na temat marki B2B. I w drugim odcinku omówimy sobie mity, które funkcjonują wokół marki B2B. Ja te mity zebrałem w oparciu o swoje doświadczenia nie robiłem takiego szerokiego researchu bo chciałem podzielić się z wami tymi rozmowami, tymi obiekcjami i tymi też kontraargumentami, które opracowałem.
Przez te kilka lat swojej praktyki doradczej po to, żeby opierać się rzeczywiście na dużo głębszym takim zestawie danych niż tylko na takim prostym researchu. Więc potraktujcie to jako pewien subiektywny obrazek, ale mam takie wrażenie że on dotyczy wielu osób, bo jak dzielę się tymi obiekcjami podczas szkoleń, to widzę wiele osób kiwających głowami, więc mam nadzieję że Dla Was też to będzie istotne.
A o jakich mitach sobie porozmawiamy O tym, że marka jest bardzo droga, że to jest coś tylko dla dużych firm, że w trudnych czasach lepiej się marką nie zajmować że O tym, że marki nie da się mierzyć, o tym, że wystarczy reputacja, marka nie jest tak ważna i wreszcie o tym, że marka to jest zadanie dla marketingu Pamiętajcie to są wszystko mity, które postaram się w miarę wiarygodnie omówić ale też i mam nadzieję, że skutecznie omówię Obalić.
Przejdźmy zatem do tego pierwszego mitu który mówi o tym, że marka to jest bardzo drogie hobby. I znowu mówiąc o czymś że coś jest drogie, warto też odnieść to do tego tak naprawdę drogie w porównaniu z czym. Zazwyczaj alternatywą dla budowania marki jest w B2B jest rozbudowa zespołu sprzedażowego i są działania płatne.
Płacimy za reklamę, polecenia rekomendacje i tak dalej. I Moim zdaniem tu jest dużo większy problem, tzn. my tak naprawdę inwestując w te działania krótkoterminowe, Typu właśnie handlowcy czy właśnie działania płatne, wpadamy w pewien korkociąg. Będziemy o tym jeszcze mówili, ale tak naprawdę to nie buduje trwałej pozycji firmy, bo jeżeli handlowcy odejdą, a w małych firmach czasem odejście dwóch handlowców to może być naprawdę już duży problem, to razem z nimi często odchodzą klienci.
I to często się zdarza i o tym często dyskutuję z moimi klientami czy podczas szkoleń. Więc Ta marka rzeczywiście nie buduje się za darmo, bo nic nie ma w życiu za darmo, ale też główną walutą jaką płacimy za markę za budowanie marki, nie są wcale pieniądze, złotówka czy dolary. Jest czas, szczególnie w małych i średnich firmach.
My musimy na to po prostu poświęcić swój czas. Musimy opracować strategię czym ma być ta marka jak budować te skojarzenia techniczne Jaka ma być ta nasza obietnica? Jak chcemy do tych klientów docierać? No i to wymaga czasu. Wymaga czasu przede wszystkim zarządu, bo to jest działanie strategiczne. Wymaga też spójności, czyli nie tylko opracowania tego, ale i pilnowania tego.
Ja widziałem wiele strategii, które leżą do tej pory w szufladzie. Być może już nawet nie wszyscy pamiętają, w której szufladzie. I to jest koszt który trzeba rzeczywiście ponieść. Te koszty które nam się wydają że trzeba ponieść często, czyli jakieś duże nakłady na marketing, na komunikację na reklamę, one w wielu przypadkach nie są niezbędne albo nie są najważniejsze.
Moim zdaniem dużo większym kosztem, z którym musimy się liczyć, jest właśnie czas, ale jest też pewien koszt Powiedziałbym emocjonalny, to znaczy stworzenie strategii i zawężenie tego obszaru, w którym działamy, pozbawienie się pewnej dowolności, pozbawienie też siebie jako osób zarządzających pewnej przestrzeni do wskazywania palcem, co możemy robić, zmiany bardzo szybkie i to jest dużo większy koszt.
Ale o tym, jak budować markę i od czego zacząć będziemy mówili w kolejnym odcinku. Pamiętajcie też, moi drodzy że zestawiając koszt jakiegoś działania warto też to zestawić z efektami. Ja o tych efektach mówiłem w poprzednim odcinku, w 190 odcinku podcastu gdzie mówiliśmy sobie o tym, jak marka wpływa na sprzedaż Tutaj tylko bardzo krótko Wam to zasygnalizuję, trochę też, żeby zachęcić Was do przesłuchania tego odcinka.
Marka bardzo skutecznie wpływa na chociażby skrócenie sprzedaży Czasu sprzedaży, obniża koszt pozyskania klienta między innymi właśnie dlatego, że nie musimy aż tak dużo pieniędzy wydawać na działania płatne. Ale też zwiększa zyskowność tego procesu sprzedaży tak nazwijmy sprawność tego procesu, ponieważ podnosi marżę o 20-25%.
Wpływa też intensywnie na zaufanie, które jest głównym elementem wyboru kontrahenta w przypadku B2B. W 190 odcinku macie dużo więcej danych liczb tam też jest taki link w opisie do wszystkich źródeł, więc jeżeli chcielibyście to zweryfikować, to tam macie taki pogłębiony zestaw źródeł, gdzie rzeczywiście te informacje są zebrane o tym, jak konkretnie marka wpływa na sprzedaż a wpływa bardzo konkretnie.
Więc jeżeli myślicie że marka jest droga, to też zestawcie to proszę z efektami, jakie można uzyskać Albo z problemami jakie generują się, jeżeli my tą marką nie zarządzamy. I o tym też jeszcze będziemy mówili. Drugi mit, który też często dosyć funkcjonuje, jest taki, że marka to jest pewien sport dla dużych firm.
Oczywiście duże firmy też muszą dbać o markę i rzeczywiście wydają na to dosyć dużo pieniędzy. To też nie jest pewien przypadek że te firmy mimo że są duże, to ciągle wydają pieniądze na markę, ale w małych firmach marka bardzo często jest taką poduszką. Szczególnie wtedy, kiedy rozwijamy się i musimy ponosić koszty tego rozwoju, na przykład zatrudniając nowych handlowców czy płacąc za reklamę, bywają takie momenty kiedy po prostu jest słabiej z tym cash flowem.
I w przypadku tych działań krótkoterminowych Jeżeli nie możemy zapłacić handlowcowi, jeżeli nie możemy zapłacić za reklamę to automatycznie spada nam prawdopodobieństwo sprzedaży. W przypadku marki jest inaczej ponieważ ona rzeczywiście działa jak kula śnieżna. My ją musimy rozpędzić, ale w momencie kiedy ona już nabiera pewnych rozmiarów jest też czymś, co działa, mimo że my na przykład w danym momencie wydajemy trochę mniej na działania komunikacyjne czy pozyskiwanie klientów Ona już ma swoją inercję.
To jest trochę jak koło zamachowe. I szczególnie w małych firmach jest to bardzo ważne. Tam, gdzie ta marka staje się już ważnym zasobem te firmy działają dużo stabilniej, ponieważ działa już zestaw poleceń, jesteśmy wspominani przez klientów często wspominani w mediach, łatwiej nas znaleźć w internecie, jest dużo treści które pracują dla nas albo za nas nawet.
Więc pamiętajcie nie traktujcie tego jako luksusu dla dużych firm, bo duże firmy często radzą sobie z jakimiś tam problemami z cashflowem, małe firmy od razu widzą tego efekty Negatywne i wtedy, jeżeli ta marka dla nas pracuje, jest czymś co mocno stabilizuje ten obszar pozyskiwania klientów czy ten obszar przedsprzedażowy.
W małych firmach bardzo ważne jest też to, że dosyć skuteczne są marki osobiste, czy to właścicieli czy zarządów. Więc jeżeli Nawet nie jesteście jeszcze gotowi na budowanie jakiejś spójnej strategii marki B2B, chociaż znowu mówię o tym, to nie musi być wcale skomplikowane, nie bójcie się tego procesu bo to nie jest coś, co wymaga jakiegoś doktoratu z marketingu.
Nawet jeżeli tutaj jest ten problem, to inwestujcie w swoje marki osobiste. Marka osobista właściciela to jest coś, co bardzo pomaga takiej firmie Marka osobista liderów to jest coś, co może przez jakiś czas być tym driverem czymś takim, co pozwala się rozwinąć marce firmowej Oczywiście... Powinniśmy zadbać o pewną spójność tych marek.
O marce osobistej już trochę mówiłem w tym podcaście, więc wyszukajcie sobie te odcinki, tam rzeczywiście sporo na ten temat jest. Pamiętajcie też, że marka już o wspomniałem, obniża koszty sprzedaży. Więc jeżeli chcemy rzeczywiście, żeby nie wpaść w ten korkociąg kosztów, to warto inwestować w tę markę.
Jeżeli kupujecie reklamę, jeżeli zatrudniacie handlowców, to dokładnie wiecie, jak bardzo rosną te koszty. Marka pozwala to w jakiś sposób ograniczyć, ponieważ ona jest tą drugą nogą czymś co może działać po pierwsze na skuteczność sprzedaży, ale też i obniża jej koszty. Więc zwróćcie na to uwagę. Trzeci mit, który jest często...
Podnoszony szczególnie teraz, kiedy to otoczenie ekonomiczne jest takie mniej stabilne, to jest taki, że to nie jest właściwy moment na budowanie marki. Że my się tym zajmiemy, ale jak będą trochę spokojniejsze czasy, jak będzie trochę więcej czasu na takie działanie długoterminowe. I moi drodzy, ja oczywiście rozumiem że jak się pali to trzeba ratować to, co się da ratować tak, ale Ja często pracując z klientami w takiej przestrzeni kilku lat, widzę że tam ciągle przez te kilka lat ten argument o tym, że to nie jest właściwy moment pada.
I tu już mi się zapala czerwona lampka Czy to rzeczywiście jest tak, że ta firma przez 7 lat jest na granicy upadku? Zazwyczaj nie, bo ja widzę że te firmy rosną. Być może w głowie założyciela szefa to ryzyko jest bardzo duże, ale warto sobie tak uczciwie odpowiedzieć na to pytanie, czy rzeczywiście my w tej chwili jesteśmy w sytuacji kryzysowej gdzie nie możemy sobie w ogóle pozwolić na myślenie o niczym innym niż tylko na gaszenie pożarów.
Moim zdaniem w większości przypadków tak po prostu nie jest Nie jest. I teraz, jeżeli my czekamy na to, że poprawią się czasy poprawi się koniunktura, to też pamiętajcie proszę, że ona się poprawi wszystkim. I wtedy ci, którzy są w lepszej pozycji startowej, po prostu nam odjadą. Firmy, które będą miały ten zasób w postaci marki, który pracuje dla klientów, zwiększa jej rozpoznawalność firmy, zwiększa zaufanie do firmy do handlowców, sprawi, że oni po prostu zaczną odjeżdżać nam szybciej, nawet na rosnącym rynku.
Więc moim zdaniem to nie jest rozwiązanie. Oczekiwanie idealnej sytuacji na budowanie marki. Tak jak mówię, ja sobie zdaję sprawę z tego, że są bardzo trudne czasem sytuacje gdzie trzeba się skupić na działaniach krótkoterminowych, ale to powinien być wyjątek A ja mam takie wrażenie że w B2B wyjątkowe są sytuacje kiedy firma dochodzi do wniosku że teraz jest czas na zajęcie się marką.
Zresztą ja mam wiele takich historii moich klientów, o których nie mogę mówić ze względu na różne zapisy umowne ale... W większości przypadków tam rzeczywiście to budowanie marki było trudną decyzją, ale ona była podjęta wcale nie w optymalnych czasach. Ta marka właśnie pozwalała tej firmie przejść na inny trochę poziom.
Wrócić z jakiegoś nieudanego wypadu na rynki zagraniczne i tak dalej i wyjść jeszcze raz już na innym poziomie. Więc pamiętajcie proszę, nawet jeżeli gdzieś tam poniesiemy porażkę, To być może to jest właśnie moment, żeby przyjrzeć się temu, czy myśmy dobrze wykorzystali potencjał naszej marki. Bardzo często tak nie jest, ale to też oznacza, że mamy taki potencjał czyli mamy możliwość żeby wreszcie z tego potencjału skorzystać.
Zwrócę jeszcze uwagę na jedną rzecz. Firmy które właśnie mówią o tym, że to nie jest najlepsze umowę na budowanie marki, mówią, że raczej wolą wydawać pieniądze na przykład na zatrudnianie lepszych handlowców czy nowych handlowców. I tutaj pojawia się pewna ciekawa historia. Ja dosyć często pytam szefów sprzedaży, co jest takim argumentem który przyciąga handlowców.
I często słyszę, że właśnie oczywiście oprócz pensji czy premii czy wynagrodzenia szeroko rozumianego, to jest właśnie marka firmy Po prostu handlowcy chcą pracować dla firm, które mają silną markę, ponieważ jest im łatwiej. Czyli my inwestując w markę Pokazując że inwestujemy w tę markę dajemy też sygnał do potencjalnych pracowników szczególnie handlowców, że u nas będzie im łatwiej.
Jeżeli tego zasobu nie mamy, to tak naprawdę ryzykujemy zwiększenie kosztów, bo ten handlowiec po prostu będzie miał większe ryzyko że nie zrobi targetu Więc będzie oczekiwał większego wynagrodzenia albo innych rodzajów wsparcia na przykład działań płatnych które też nas będą wpuszczały w pułapkę kosztową.
Moi drodzy kolejny argument, jaki często się pojawia jest taki, że marka jest czymś niemierzalnym, więc nie powinniśmy na nią wydawać zbyt Naszych środków ani poświęcać zbyt dużo naszego czasu. To jest dosyć szkodliwy mit. Oczywiście ja rozumiem że on się bierze stąd że nie wszyscy muszą się znać na marketingu i wiedzieć jakie są te różne miary i tak dalej.
Natomiast na poziomie zarządu jeżeli tego zrozumienia wpływu marki na biznes nie ma, To będzie nam trudno przez ten argument przejść, więc raz jeszcze podpowiadam zapoznali się ze 190, czyli poprzednim odcinkiem tego podcastu, tam jest trochę więcej na temat takiego pozytywnego wpływu na marki na biznes a teraz skupię się na rozłożeniu tego mitu na kawałki.
Po pierwsze, co to znaczy pomiar? Nie każdy pomiar odbywa się w złotówkach To często my w B2B, ja z zaskoczeniem to odkrywam, że jeżeli mówimy o jakimś pomiarze, to często tam jest taki skrót myślowy jak ROI i no i pytamy dobrze ja wydam teraz 10 tysięcy to ile ja z tego będę miał? Marka wpływ marki na biznes jest wpływem pośrednim Czyli marka oddziaływuje na wiele elementów które ostatecznie podnoszą czy to prawdopodobieństwo czy skuteczność sprzedaży.
Już mówiliśmy sobie o tym, że obniżają koszt pozyskania klienta że skracają cykl sprzedaży, że zwiększają marżowość, że zwiększają wartość z klienta czyli to Customer Life Cycle Value. Więc to jest czynnik który wpływa na skuteczność procesu sprzedaży. Można tak powiedzieć w skrócie. Teraz jak to zmierzyć, to znaczy jak kontrolować czy rzeczywiście ta nasza skuteczność procesu sprzedaży rośnie.
Oczywiście możemy patrzeć na te parametry, o których Wam powiedziałem, czyli wartość klienta długość cyklu sprzedażowego i tak dalej, ale są wskaźniki wsteczne. To znaczy, jak już to mierzymy to już te rzeczy się wydarzyły, prawda? Więc już nic nie zrobimy z klientem którego koszt pozyskania był wyższy niż myśmy przewidywali.
Ale mamy też wskaźniki wyprzedzające, czyli te, które mówią nam o tym, że jest wysokie prawdopodobieństwo, że efekt sprzedażowy będzie pozytywny. I cóż to są za te wskaźniki wyprzedzające? To są właśnie te wskaźniki, które warto mierzyć, żeby kontrolować, czy idziemy w dobrą stronę. Ja zacznę od najprostszego Jeżeli rośnie Wam baza subskrybentów Waszego newslettera Waszego podcastu Waszego kanału na YouTubie, to to jest bardzo dobry sygnał mówiący o tym, że klienci cenią sobie Wasze treści i chcą tego więcej To oczywiście nie jest jedyny wskaźnik, jaki trzeba mierzyć, ale to jest ten, który warto zdecydowanie wprowadzić do swojego obszaru pomiaru.
Bo on świadczy o tym, że klienci cenią sobie to, co macie do powiedzenia. I Jeżeli robicie to regularnie to jest duże prawdopodobieństwo, że to się przeniesie na zakupy. Mój kolega którego bardzo szanuję, Igor Bielobradek mówi o takim wskaźniku który stosują, czy stosowali w Deloitte, nazwali to Do Subscribers Buy More, czyli czy subskrybenci kupują więcej.
I oni regularnie to mierzyli, czy też mierzą, i wychodzi im, że zdecydowanie klienci, których pracownicy subskrybują ich newslettery, Kupują trzy razy więcej. I to się powtarzało na przestrzeni kilku lat. Więc to jest ewidentny sygnał że warto, że ta baza subskrybentów przekształca się po jakimś czasie w bazę klientów.
Oczywiście nie jest to jedyny czynnik. Drugi, share of search, czyli udział Naszej marki w wyszukiwaniach danej kategorii. Czyli jeżeli na przykład 10 tysięcy wyszukiwań w miesiącu dotyczy, załóżmy, kategorii typu system CRM, to my sprawdzamy, ile z tych wyszukiwań ma w sobie naszą markę. Jeżeli ten udział versus inni nasi konkurenci z biegiem czasu rośnie, to znaczy, że robimy dobrą robotę.
Jest to nawet mocno sparametryzowane przez Petera Fielda, który mówi o tym, że na na Każdy 1% wzrostu tego udziału Share of Search w ciągu kilkunastu miesięcy przypada 0,6% udziału w rynku Więc dosyć konkretną linię możemy sobie tutaj wygenerować. Oczywiście pamiętajcie, że to dotyczy marek które w ogóle znajdują się w tym obszarze, są w ogóle widoczne, wychwytywalne z tego szumu.
Więc jeżeli mamy tam 0,020 udziału w tym share of search, to być może nas po prostu tam nie będzie. Ale jeżeli już się tam pojawiamy gdzieś na poziomie 1 czy 2%, To już jest moment, żeby możemy to zacząć mierzyć i analizować to, czy ten nasz udział rośnie czy maleje. No bo co to konkretnie oznacza? To znaczy, że ludzie już znają naszą markę i zaczynają szukając jakiejś kategorii właśnie usługi sprzątające, systemy CRM, wyjazdy firmowe, podają naszą markę.
To znaczy, że ona już się zaczyna zakorzeniać Ten parametr jest bardzo cenny i dosyć konkretny. No oczywiście wszystkie te działania związane z badaniami deklaratywnymi Szukając usług sprzątających jakie jest prawdopodobieństwo że wybierze pani naszą firmę albo jakie firmy bierze pan, pani pod uwagę, szukając usług sprzątających itd.
Czyli wspomagana i niewspomagana badanie preferencji, już nieświadomości. Oczywiście jest dosyć dużo takich wskaźników jeszcze bardziej pośrednich, np. zasięg treści itd., ale one są bardzo niedokładne, ponieważ one często mogą... Wskazywać że rzeczywiście zasięgi rosną, ale niekoniecznie w obszarze czy w grupie klientów na których nam zależy.
Więc pamiętajcie proszę, markę da się mierzyć. Z tym, że każdy proces, każdy zasób ma swoją specyfikę. Marka wpływa na skuteczność procesu sprzedaży. Jego opłacalność, jego marżowość więc nie będzie mierzona w złotówkach Ale jeżeli rozumiemy jak działa nasz proces sprzedaży czy po stronie klienta proces zakupowy i widzimy jakie czynniki na niego wpływają, to marka ma wpływ na wiele z nich, na różnych etapach.
Idziemy dalej, moi drodzy, do kolejnego mitu Taka fałszywa alternatywa, niektórzy klienci mówią, słuchaj, ja mam dosyć dużą reputację i to mi wystarczy. Klienci mnie polecają nie muszę walczyć o markę. I można powiedzieć tak, w sytuacji w świecie idealnym, albo w sytuacji kiedy w całej kategorii twoja konkurencja nic nie robi z marką, jest okej.
Natomiast wyjaśnijmy czym różni się marka od reputacji. Marka to jest składanie obietnicy. To znaczy, my projektujemy pewien zestaw skojarzeń, który chcemy wywołać w głowach w pamięci w umyśle naszych klientów. Czyli to jest nasza aktywna działalność. Reputacja pojawia się wtedy, kiedy ta obietnica styka się z rzeczywistością.
To znaczy, kiedy klient rzeczywiście korzysta z naszych usług, z naszych produktów i ocenia swoje zadowolenie I decyduje, czy to było OK, czy nie OK. Czyli marka poprzedza reputację. Marka składa nieobietnicy, reputacja dowiezienie tej obietnicy i ocena tego dowiezienia przez klientów. I oczywiście reputacja jest bardzo silnym narzędziem Absolutnie nie zamierzam tego deprecjonować.
Ale moim zdaniem jeżeli chcemy się skalować, chcemy żeby firma rosła I działamy w otoczeniu konkurencyjnym gdzie inni konkurenci już zaczynają budować markę, nie możemy sobie pozwolić tylko na bazowanie na reputacji. Oczywiście, ja znam takie segmenty rynku, mam na myśli szczególnie jeden z segmentów rynku IT, gdzie są firmy które mają bardzo silne oddziaływanie komunikacyjne, czyli dużo inwestują w komunikację, no ale niewiele inwestują w jakość swoich usług.
Tak Więc klienci przychodzą do nich, korzystają z usług po czym zrywają często umowy i szukają kogoś kto może mniej jest komunikacyjnie silny, ale za to lepiej dowodzi, czyli ma tam silniejszą reputację. To też jest patologia, czyli to nie jest tak, że silną marką możemy zasypać bardzo kiepską reputację, ale też firmy które bazują tylko na reputacji mogą mieć problem ze skalowaniem się.
Poza jakimiś wymienionymi tutaj szczególnymi sytuacjami. Więc pamiętajcie proszę, jeżeli chcecie wykorzystać siłę reputacji, to warto też uzupełnić to o aktywne... Takie obiecywanie, czyli plasowanie pewnych korzyści ze współpracy z wami w głowach klientów Dlaczego? Ponieważ jeżeli ta reputacja jest rzeczywiście dobra, to ona będzie wzmacniała tę markę.
Czyli ktoś o was usłyszy, zapyta o opinię one zostaną potwierdzone i wtedy rzeczywiście jest komplet. Natomiast jeżeli to będzie działało tylko na reputacji, to klient który będzie szukał Jakiegoś tam dostawcy, może zwyczajnie nie trafić na kogoś kto będzie Was polecał. Bo bardzo często tych klientów którzy tych rekomendacji udzielają, jest po prostu za mało.
Więc tak jak mówię, to nie jest tak, że nie ma firm, które działają tylko na bazie reputacji. I sam je znam, ale one działają w pewnych specyficznych warunkach Z tego nie da się wyciągnąć wniosków dla całej branży B2B. Moim zdaniem optymalną strategią jest właśnie zdefiniowanie swojej marki Sprawne jej komunikowanie, ale też i dbałość o to, żeby ta marka była dowieziona to znaczy, żeby ta obietnica była rzeczywiście zrealizowana.
Wtedy mamy komplet tych narzędzi. I za chwilę to jeszcze rozwiniemy, bo przechodzimy teraz do ostatniego mitu to znaczy takiego przekonania że marka to jest zadanie dla marketingu i w zasadzie Powinniśmy tam to zostawić. I ja rzeczywiście dosyć często się z tym spotykam. Zresztą dotyczy to nie tylko marki.
Pamiętam kiedyś takie zajęcia które prowadziłem na Akademii Leona Koźmińskiego na MBA, kiedy zacząłem właśnie mówić o roli zarządu w budowaniu marki czy w strategii marketingowej firmy. I jeden z menedżerów powiedział mi coś takiego, że Jestem kolejną osobą która przychodzi z jakąś swoją działką, czyli w moim przypadku marketingiem i mówi, że zarząd ma się tym zająć I oni już nie mają czasu się tym zająć, bo wszyscy im mówią, że mają się czymś zająć Od czego są ci ludzie, od czego są ci ich podwładni w takim razie.
No i oczywiście tutaj bardzo ważne jest rozdzielenie tej części strategicznej tej części operacyjnej, ale moim zdaniem zarząd nie może zlecić marketingowi, Zaprojektowania marki. Oczywiście może zlecić zaprojektowanie tej części wizualnej, bo właśnie częścią tego mitu że marketing się ma zająć marką jest takie myślenie o tym, że marka to jest logo, to jest ta część, którą komunikujemy.
Logotyp tagline, kolory, identyfikacja wizualna, gadżety firmowe i tak dalej. To są zasoby marki. Bardzo ważne. Bardzo ważne. Zresztą tutaj Wam bardzo polecam taką książkę profesor Jenny Romaniuk o O właśnie zasobach marki ono się nazywa Distinctive Brand Assets czyli wyróżniające zasoby marki. Jest dużo do powiedzenia na ten temat, ale oprócz zasobów marki i zresztą profesor Jenny Romanik o tym pisze, jest strategia marki która ma dopiero ustalić na podstawie której możemy ustalić jak tworzyć te zasoby marki.
I właśnie w tej strategii marki czyli co nas wyróżnia, Do kogo idziemy czyli gdzie jest nasz rynek, jak się wyróżniamy w naszych klientach, czym się odróżniamy od klientów jakie są nasze mocne strony, na czym się mamy skupić, jak się mamy kojarzyć, to jest właśnie ta strategia marki. I jeżeli my jako zarząd tego nie określimy to marketing tego za nas nie zrobi.
Nie zrobi też tego za nas żadna agencja. Ja sam doradzam w takich obszarach strategii marketingowej, strategii marki tak dalej, ale ja nie podejmuję za to odpowiedzialności i często bazuję na wiedzy w całości lub w części, czy też na doświadczeniu ludzi, którzy te firmy prowadzą. I nie jest sztuką zamówić sobie konsultację czy zestaw powerpointów na temat strategii czy marki, która potem prawdopodobnie zalegnie w jakiejś szufladzie.
Sztuka to jest właśnie Poświęcenie czasu na to, żeby wreszcie ustalić te kluczowe założenia naszej firmy, a jeszcze większą sztuką, to zauważyłem też w przypadku firm zarządzanych właśnie przez tak zwanego ojca czy matkę założyciela jest trzymać się tej strategii bo to rzeczywiście trochę nas ogranicza ale...
Dlatego właśnie marka nie może być zadaniem marketingu bo jeżeli my jako zarząd za to nie odpowiadamy, to w każdej chwili będziemy mieli pokusę, żeby to zmienić po prostu albo będziemy to deprecjonowali. Opracowanie marki wymaga strategii To znaczy nie ma dobrej marki silnego zasobu właśnie tych silnych skojarzeń, spójnych skojarzeń regularnie wzmacnianych, utrzymywanych, rozwijanych, bez strategii I to jest właśnie zadanie czyli najważniejsze zadanie z punktu widzenia marki dla zarządu to jest przygotowanie bazy w postaci strategii.
I wtedy rzeczywiście my możemy pracować Przejść do budowania marki. Nie zlecimy tego. Oczywiście zlecimy elementy wykonawcze, elementy wizualne, różne działania szczegółowe, badania i tak dalej. Na końcu to musi to połączyć ktoś, kto za to pracuje Będzie potem odpowiadał. Jest jeszcze drugi obszar tego mitu mianowicie nie tylko zaprojektowanie marki ale też jej dowożenie regularne wymaga współpracy wszystkich w firmie.
Bo bardzo często zdarza się, że Ten etap planowania jest nawet dobrze zrobiony. Ten etap taki wykonawczy, kreacyjny jest świetnie zrobiony Powstają bardzo fajne zasoby, spójna komunikacja wizualna, jakiś styl komunikacji i tak dalej. Ale obietnice które są przedłożone rynkowi... Nie są potem dowożone w praktyce, czyli ktoś słyszy na konferencji, w reklamie w podcaście na YouTubie jaka nasza firma jest świetna i innowacyjna, a potem wchodzi na stronę i wypełnia formularz na który nikt nie odpowiada w ciągu 3-4 dni.
No i czar pryska, a nie ma nic gorszego niż niedowieziona obietnica W zasadzie z tego punktu widzenia lepiej byłoby tej obietnicy nie składać. Więc pamiętajcie proszę, że dużą częścią zarządzania marką jest właśnie dbałość o tę reputację, czyli o to, co się dzieje później, jak ta marka rezonuje, czy nie jest tak, że my jedno obiecujemy, a drugie robimy.
Dlatego jeżeli myślicie nad stworzeniem takiej strategii marki to bierzcie pod uwagę też to, że z jej stworzeniem praca się nie kończy, ponieważ potem musimy przejść przez wszystkie działy w zasadzie w firmie i zastanowić się nad tym, czy my jesteśmy w stanie kontrolować to, czy oni działają spójnie z tą marką.
Czyli jeżeli mówimy że jesteśmy innowacyjni a ktoś tam nie odpowiada w ciągu trzech dni na zapytanie z formularza to czy... My to wiemy przede wszystkim i czy wiemy jak to naprawić? Czy jeżeli nasze wartości w postaci transparentności są potem zaburzane przez kogoś kto nie potrafi podać prostej informacji o cenie i tak dalej, to czy my jesteśmy w stanie to wychwycić?
Czy my się też nie bronimy przed tymi informacjami? Bardzo ważnym elementem potem na tym etapie już wykonawczym jest też takie szczere i pokorne zbieranie feedbacku to znaczy analizowanie tego, co mówią klienci o naszej marce i ja wiem, że nikt nie lubi zbierać negatywnych informacji, a tylko w ten sposób możemy sprawić że ta marka będzie prawdziwa.
Bo często z tym słowem obietnica wiąże się takie negatywne skojarzenie że taka obietnica obiecacie i nie dowieziecie. No właśnie marka to jest składanie obietnicy, jej dowożenie, czyli budowanie skojarzenia i potwierdzanie tego skojarzenia. Z wykorzystaniem wszystkich możliwych zasobów, również marek osobistych.
Pamiętajcie proszę, że ja dlatego właśnie tę trylogię tutaj zaprojektowałem, bo często, zbyt często widziałem, jak lokalne polskie firmy przegrywały z konkurentami Nie szczególnie nawet dużo większymi ale dużo bardziej świadomymi roli marki Roli komunikacji, pewnej spójności i przegrywały, na przykład wychodząc na rynki zagraniczne tylko po to, żeby się zarytować, że nikt tam ich nie zna i pojawiają się pośrednicy, którzy chętnie rozprowadzą te firmy, ale już za dużo większe pieniądze, obniżając marżę.
Przegrywanie w przetargach, albo nawet nie bycie zaproszonym do pewnych postępowań, bo nikt nie wiedział, że tak naprawdę my takie rzeczy tworzymy. Czy Generowanie takiego nienajlepszego skojarzenia związanego z jakością komunikacji, z jakością tego, jak się prezentujemy, tego, jak pewne rzeczy są zakomunikowane, to wszystko ma znaczenie.
Oczywiście to nie jest coś za coś, bo są też firmy które inwestują bardzo dużo w obietnice, której nie dowożą, ale jeżeli jesteście widzicie że klienci was chwalą, że ta reputacja jest rzeczywiście silna, to to jest najlepszy moment na to, żeby zrozumieć Ten potencjał zwielokrotnić to znaczy dać tej reputacji przestrzeń do pracy, do oddziaływania przez dobre zaprojektowanie Tej właśnie obietnicy, wyskalowanie tej obietnicy i pokazanie jej tym, którzy jeszcze o reputacji nie słyszeli, ale słysząc obietnicę będą chcieli ją zweryfikować i wtedy trafią na reputację.
Wtedy jest ten komplet, który powinien nieść firmę dużo wyżej zwiększając jej marżowość, obniżając koszty sprzedaży, zwiększając lojalność klientów. I tego właśnie Wam życzę moi drodzy, szczególnie że nagrywamy te podcasty na początku roku. Wykorzystajcie potencjał marki bo czasy konkurowania ceną albo się już skończyły, albo szybko się skończą i wcześniej czy później wszyscy będziemy musieli sięgnąć do każdego możliwego zasobu a moim zdaniem tym ciągle niewykorzystanym zasobem jest właśnie marka.
Wielkie dzięki. Moi drodzy witamy ponownie Pawła naszego eksperta i korespondenta książkowego. Dziś Paweł w towarzystwie bardzo zacnym, Seta Godina, który wypuścił nową książkę o myśleniu strategicznym. Paweł tych książek o strategii trochę już wyszło na rynku Czym? Czym ta książka się różni od takich o podręczników, o strategii?
Przede wszystkim ja chciałbym zauważyć jedną rzecz, Łukasz zanim się odpowiem na to pytanie, że my jako marketerzy zawodowi z Setem Godinem mamy dużo wspólnego bo jesteśmy łysi. A,
no tak, każdy dobry marketer. Tak, no jak widzicie ja jeszcze mam sporo do zrobienia w tej sprawie. Ale będę się starał, to przyjdzie z
czasem.
Zawsze jest czas, żeby się poprawić tak? Dokładnie. Słuchaj Łukasz, czym przyjdzie różni ta książka od typowej książki od strategii? Jeśli dobrze pamiętam strategia jest jednym z top jeden wyszukiwanych pojęć w ogóle... Znaczy bardzo dużo w Google się tego wyszukuje, bo cały czas mówimy o strategii ludzie już mają dosyć tak naprawdę takiej strategii pod tytułem opasłych tomisk.
I właśnie tu wychodzi Seth Godin, ponieważ to jest zupełnie nie książka o strategii musisz przeczytać całość zrozumieć całość wiedzieć całość, bo jak nie upomnisz jeden punkt, to już po strategii. To jest książka która w skrócie ma 336 stron i ma 297 mini rozdziałów z których tak naprawdę możecie sobie wybrać przed snem albo w trakcie dnia jeden i przeczytać, bez związku z innymi.
Oczywiście one mają też w wielu miejscach połączenia przyczynowe mają różne linki między tym, ale to jest dokładnie tak jak pisze sam Seth Godin na samym początku, ja go zacytuję.
On pisze dokładnie w taki sposób. Większość książek na temat strategii przeznaczona jest dla studentów MBA lub generałów z dyplomami Akademii West Point. Mniejsza publikacja jest dla ciebie, dla kogoś kogo celem jest doskonalenie się, czyli typowy trochę blogowy set godin, nazwijmy to 200 słów krótkie rozdziały bardzo prosto napisane a jednocześnie...
Dające naprawdę do myślenia i poza osobami które też myślą takiej własnej małej strategii takiej codziennej, uważam że ona się na przykład bardzo dobrze sprawdzi dla trenerów szkoleń czyli dla osób, które potrzebują takiej trochę mini quasi-inspiracji do tego żeby coś dodać do szkolenia ale nie rozbudować nie rozdmuchać strategicznie bo to nie jest książka dla trenerów Dużych korporacji, która chce nagle wdrożyć strategię Nie, nie, nie, to nie.
To wtedy lepszy jest Rumelt zdecydowanie. Czy
wasza ostatnia waszego siostrzanego wydawnictwa, takie tomisko? Twórcy nowoczesnej strategii. Twórcy nowoczesnej strategii Tam macie chyba ze trzy tysiące stron. Naprawdę... Jest tak, dogłębnie o strategii ale głównie politycznej i wojskowej. Ale to jest też podstawa do strategii biznesowych później.
Natomiast ta książka też, ona, zwróćcie uwagę, moi drodzy na tytuł Może pokaż Paweł jeszcze raz okładkę książki. Zobaczcie, to jest myślenie strategiczne. To jest troszeczkę coś innego niż proces strategiczny. I to mi się właśnie bardzo spodobało w tej książce, że tam Seth Godin mówi o tym, w jaki sposób myśleć strategicznie To znaczy, jak stosować pewne...
Prawidła, które do strategii są potrzebne, ale w różnych sytuacjach, nie tylko w takich wielkich procesach. Więc jeżeli ta książka nie jest w ogóle konkurencją dla książek o procesie strategicznym, bo proces strategiczny to jest pewna wiedza framework, pewna wiedza o tym, jak doprowadzić do zbudowania strategii tak?
Zazwyczaj w organizacji, zazwyczaj też w dużej organizacji czy to w komercyjnej czy militarnej czy politycznej. A tutaj mamy Ja bym to nazwał taki zestaw ćwiczeń intelektualnych. Taki co zrobić, żeby być zdolnym do budowania tej strategii. I w tej książce mi się dwie rzeczy bardzo podobają. Po pierwsze ten język Setha Godina, bo jak się dużo człowiek zapomina, dla mnie to było takie, o kurczę no tak, przecież ja kiedyś to lubiłem ten język.
Seth Godin pisze bardzo krótkimi zdaniami Bardzo fajnie. Może to jest złe porównanie, ale podobny język ma trochę Donald Trump. Tylko oczywiście abstrahując od całej otoczki tego co on komunikuje. Proste zdania które... One nie są jakoś szczególnie wiecie, takie zaprojektowane, nie. Są bardzo proste. To jest tak jakby Seth tłumaczył coś powiedzmy takiemu piętnastolatkowi, może nie sześciolatkowi ale takiemu właśnie nastolatkowi, który już coś o życiu wie, ale chcemy się upewnić że na pewno dotarło.
I to jest coś, co sprawia że ta książka po prostu się dobrze konsumuje. Przynajmniej mi oczywiście, bo mówimy o tym, dlaczego mi się ta książka podoba. I to jest jedna rzecz czyli ta książka rzeczywiście uczy też pewnego języka, który moim zdaniem nie zawsze jest uprawniony, ale w tym przypadku rzeczywiście pozwala tak po kawałku konsumować.
I to właśnie te dwa takie wymiary Po pierwsze, te rozdziały są krótkie, więc my możemy to wchłonąć i pomyśleć bo słuchajcie, ta książka jest o myśleniu Ta książka nie jest o strategii ona jest o myśleniu, czyli o pewnych nawykach myślenia, sposobach, pułapkach też, które stosujemy, które nawet jeżeli mamy dobry proces strategiczny, mogą nas po prostu zaprowadzić donikąd.
I ja dosyć często to widzę w takich rozmowach o strategii, kiedy jest jasne że stosujemy pewien framework. Na przykład jest taki framework, powiedzmy kaskady strategicznej. Jest tam pięć etapów przechodzimy przez to. To jest jasne dla wszystkich, natomiast problem polega na tym, że my stosując tę metodę, ten jakiś tam właśnie framework wymyślony gdzieś tam bardzo zresztą fajny, popełniamy całą masę błędów myślowych, na przykład mylimy związki przyczynowe ze współwystępowaniem, czyli na przykład jeżeli do tej pory nam dobrze szło to zakładamy że jeżeli nic nie zmienimy, to nadal będzie dobrze nam szło, albo na przykład właśnie wszyscy łysi mężczyźni to dobrzy marketerzy.
Matematycznie to się może zgadzać Ale teraz, moi drodzy, gdybym się ogolił na łyso, czy stanę się lepszym marketerem? No
właśnie,
prawda? I to są tego typu mechanizmy, akurat chyba o łysych tam nie było, chociaż Seth Godin ma ten duży luz, jeśli chodzi o ilość włosów swojej głowie, ale chodzi właśnie o to, że to jest książka która uczy nas pewnego, Pewnej dyscypliny wiecie, takiej myślowej, ona jest czasami, wiecie, tam są takie szpilki, które nam się wbijają, pewnie każdy w którym innym momencie tę szpilkę wyczuje, ale one są takie stymulujące także bardzo fajnie się czyta w ogóle to jest po prostu fajna taka ciekawa do czytania książka Nie chcę powiedzieć o życiu, ale właśnie o myśleniu O myśleniu w pewnej dyscyplinie a tej dyscypliny nam strasznie brakuje My jesteśmy rozproszeni, atakowani różnymi dziwnymi konceptami, też przestymulowani tak naprawdę różnymi podcastami itd.
A Seth mówi, a ja ci teraz podpowiem... I jak kombinować żeby z tego była jakaś całość, żebyś ty się nie pogubił, żeby iść do przodu, żeby ten rok nie był kolejnym takim rokiem takiego wchłaniania wszystkiego co cię otacza, tylko żeby był jakiś kierunek nadany temu. I to jest coś, co, nie chcę tej książki nazwać terapeutyczną, ale ona ma taką funkcję właśnie układania myślenia moim zdaniem.
Tak,
jeden właśnie, zresztą powiem tak, od razu mi się to przychodzi pomysł jednego z prelegentów dużej konferencji marketingowej, który po wszystkim powiedział, kurczę jak inni weszli przede mną na scenę, to ja już wiedziałem jak mogę poprawić swoją prezentację. To od razu takie typu setki myśli, które są troszeczkę, każda troszeczkę z innej parafii, innego punktu spojrzenia, a tu mamy, nazwijmy to względną całość jeśli chodzi o człowieka który te całości przez wiele lat układał w swoim życiu.
Ja dam bardzo prosty przykład. Rozmawialiśmy Jeszcze niedawno o Bayer Personie i mówiliśmy o tym, ty mówiłeś o tym, żeby wykonać połączenie czasem raz na tydzień raz na dwa tygodnie do swojego klienta żeby zaktualizować to, co klient może zmienił w myśleniu zmienił w procesie decyzyjnym, zmieniło się, nie wiem, na rynku coś.
I on tutaj na przykład pisze bardzo fajną rzecz. Zrozum wczesnych użytkowników To jest rozdział 132. I on dokładnie pisze tak, bo on ma tak. U niego jest taki system. Anegdotka często, mało znana anegdotka w Polsce, potem jest rozdział z przemyśleniami i na końcu jest taki wniosek Z reguły tak to wygląda.
Ten wniosek tego rozdziału jest taki. Natomiast pomysł być może zostanie odrzucony dlatego, że nie jest najlepszy ale najbardziej prawdopodobne jest to, że zostanie odrzucony ponieważ jest nowy. Bo zanim ten pomysł właśnie nowy z tymi wczesnymi użytkownikami... On przyniesie efekt, to powinien jak to mówię, trochę dojrzewać, trochę klient powinien zrozumieć.
Przykładowo my w tej chwili wychodzimy z pewnego rodzaju taką szeroką usługą książki do biznesu czyli o książkach też jest rozdział, ale z książki dla biznesu czyli na przykład żeby firma kupiła, spersonalizowała, dodała logo. Tylko ja wiem że te pomysły nowe ci wcześniej użytkownicy, to też jest pewnego rodzaju odwaga Bo to co rozmawialiśmy jeszcze w kilka odcinków wcześniej, że standardem dzisiaj jest dawanie czekoladek, jest dawanie nie wiem, różnego rodzaju i trunków, a tutaj jest inaczej i on ma wiele fajnych rozdziałów przepraszam jeszcze jeden na przykład, jeśli, on ma tak, 205 rozdział, jeśli chcesz wykorzystać system, musisz go zrozumieć i też by się wydawało, no dobra.
Przepraszam sorry, ja czeski banał, ale to o to chodzi, że jeżeli chcesz wykorzystać system, musisz go zrozumieć i rozdział jest o tym, jak wydać książkę, tylko że to wiadomo że to też jest oczywiście trochę w realiach amerykańskich ale uwierz bądź nie, 80 parę procent ludzi, którzy przychodzą do nas z książkami i chcą ją wydać i myślą że mają myśl o tym, jak działa system i tak dalej, to są książki które się do niczego nie nadają.
Dlaczego? Do niczego, bo są albo zbyt naukowe, bo mają, nie wiem, 200 stron przypisów, widać, że się ktoś napracował, tylko nic z tego nie wyszło, albo to są książki gdzie po prostu bardzo ładnie łechtamy ego autora, on świetnie naprawdę napisał ile sukcesów osiągnął tylko dla czytelnika nic z tego nie wynika i autorowi się wydaje, że to jest merytoryczna książka ale kluczowym słowem jest piosenka Wydaje się i do tego właśnie dlatego mówię, jeśli chcesz wykorzystać system, musisz go zrozumieć Jeśli chcesz wykorzystać tak jak u ciebie Łukasz system dotyczący strategii marketingowej, to klient Może nie zawsze musi go zrozumieć, bo może skorzystać właśnie z twoich usług.
Jeśli chcesz wykorzystać system dotyczący bajer persony to Justyna Kosuniak będzie odpowiednią osobą. Tylko to mówię o takich rzeczach że nie zawsze mamy czas i chęć wgłębiania się w ten system, ale też po to my tu jesteśmy. I to jest właśnie taka luźna refleksja z tego wszystkiego
Tak i zobaczcie, to znowu to nawiązane do tej dyscypliny, tak?
Znaczy Seth Godin, on tam nie głaszczy, on tak delikatnie tak smaga po plecach takimi właśnie, można powiedzieć, prostymi przykładami, które jednak pokazują, jak często popełniamy takie banalne błędy i one nie wynikają wiecie, z naszej jakiejś nieudztwa, złej woli, one wynikają często z natury ludzkiej tak?
Nasz mózg czasami nie jest zdolny do intuicyjnego myślenia na przykład kategoriami, nie wiem, prawdopodobieństwa. Dlatego tak wiele osób miało problem z tym na studiach czy w szkole średniej. Ale ono jest potrzebne, my musimy czasami stosować tą dyscyplinę właśnie po to, żeby nie popełniać pewnych błędów zrozum system.
Może być co takiego trudnego wydać książkę, jak napiszę książkę, No to kupią pewnie. Okazuje się, że to jest pewien produkt, który też musi spełniać bardzo konkretne kryteria. I tutaj chyba postawimy sobie kropkę moi drodzy bo już dwa z dwustu rozdziałów znacie, także już ich nie musicie czytać.
Pamiętajcie że to jest właśnie taka książka której nie trzeba po kolei Czytać chociaż na przykład mi bardzo się podobało takie czytanie po kolei bo chyba jest jakaś logika tam w tej kolejności też, którą Set ustalił, albo być może samo to, że w tej kolejności to pisał, być może to też tak to zostało wydane chociaż nie zawsze tak to jest.
Często się pisze wstęp na końcu książki. Moi drodzy, zostawiamy was z tym. Pamiętajcie, książka o Myśleniu strategicznym, czyli taka książka która jak już wiesz gdzie biec, to teraz musisz jeszcze umieć biec, tak? Musisz trochę popracować nad formą żeby rzeczywiście dobiec tam w to miejsce, to jest twój świat bardziej Paweł, bieganie, ale ta taka zdolność do myślenia strategicznego, tam tutaj jest bardzo fajnie wyłożona.
Ostatnie zdanie, on pisze o tym bieganiu przecież on tam pisze o bieganiu że niektórzy super, że coraz szybciej biegną, tylko szkoda że nie w tym kierunku
Tak, tak, tak. Na przykład, nie? I to jest w tą drugą stronę tak? Czyli dobre ustalenie tego kierunku. To kiedyś chyba Steve Jobs o swoim poprzedniku, którego wyrzucił z pracy szefa marketingu mówił, że to był genialny marketer On dokładnie wiedział, w którą stronę ta firma zmierza.
Niestety to była przepaść. I no i to jest właśnie też brak dyscypliny strategicznej która tam się objawiła. Moi drodzy Bardzo polecamy. Paweł, jeśli możesz to jeszcze raz pokaż nam okładkę, żeby się opatrzyła. Taka żółta, fajnie taka bardzo czytelna tam na półce będzie się wyróżniała. Seth Godin, pamiętajcie książka o myśleniu myśleniu strategicznym.
I zdanie Łukasza Ja
tu tego blerba tak zwanego stworzyłem o tej książce. Bardzo ją lubię, bardzo mi się miło ją czyta. Z takim fajnym produktem książkowym, można powiedzieć. Wielkie dzięki, Paweł.
Dzięki, Łukasz.
I to wszystko w tym odcinku. Tradycyjnie jeśli było okej to prośba o gwiazdkę albo opinię w aplikacji podcastowej albo podziel się tym odcinkiem w swojej ulubionej sieci społecznościowej.
A ja już dziś zapraszam Cię na kolejne odcinki podcastu Business Marketer. Pozdrawiam Łukasz Kosuniak.